Mieczysława Piątkowskiego oraz naczelnika Urzędu Śledczego Wacława Suchenka-Sucheckiego, natychmiast przeszukano również najbliższe okolice pałacyku.

Wkrótce na terenie parku ujęto Stefana Kossowskiego, byłego pracownika Oddziału II Sztabu Generalnego, wyrzuconego z pracy za alkoholizm. Śledczy rozważali motywy osobiste zbrodni, prasa w całym kraju okrzyknęła Kossowskiego mordercą. Jednak znalezione podczas sekcji zwłok w ciele ofiary pociski nie pasowały do rewolweru Smith & Wesson znalezionego przy Kossowskim, do jego stóp nie pasowały także odciski znalezione na miejscu zbrodni, wobec czego wkrótce został zwolniony z aresztu. Dochodzenie przekazano wojskowemu sądowi okręgowemu i objęto klauzulą tajności, co tylko zwiększyło ilość teorii spiskowych publikowanych przez ówczesną prasę, która o oczyszczeniu Kossowskiego z zarzutów nie została poinformowana. Ten, uznany przez prasę za wroga publicznego, wkrótce wyjechał z kraju.

Wedle jednej z teorii spiskowych podjętych przez ówczesną prasę brukową i anonimowe broszurki, a powtarzaną nawet we współcześnie ukazujących się publikacjach, sprawcą zabójstwa miał być sam Józef Piłsudski.