Nie mogli się przebierać, a kożuchy pod którymi spali przymarzały im do wąsów i włosów na głowie.
6 grudnia 1839 roku temperatura była już tak niska, że zamarzła żołnierzom rtęć w termometrach. Nie przeszkodziło im to jednak hucznie obchodzić imienin cara Mikołaja I.
Około 8 grudnia rozpętała się burza śnieżna, nie ustępująca do następnego popołudnia. Utrudniała ona zarówno widoczność, jak i nawet oddychanie. Te warunki zmusiły wojsko do chwilowego zatrzymania się.
19 grudnia oddziały dotarły do pierwszego obozowiska, przygotowanego w maju przez pułkownika Giece, nad rzeką Embą. Postanowiono zatrzymać się tam na kilka dni, by się zreorganizować, zredukować ciężar ładunków i opatrzyć chorych.
Bitwa w rejonie Ak-Bułaku