tru Wielkiego w Warszawie, gdzie kreowała pierwszoplanowe partie operowe, zarówno z repertuaru mezzosopranu, jak też sopranu dramatycznego. W 1984 roku po raz pierwszy zaśpiewała partię tytułową w Turandot G. Pucciniego. W 1985 roku włączyła do swojego repertuaru rolę Lady Makbet w Makbecie G. Verdiego, czym odniosła olbrzymi sukcesPo premierze Makbeta Lucjan Kydryński pisał: W Warszawie błysnęła w partii Lady Makbet Ryszarda Racewicz; mezzosopran, lecz znakomicie atakujący także górne tony głosem pełnym blasku, nośnym, o pięknym, ciemnym brzmieniu. Zachwycająco wypadła w jej interpretacji wielka scena obłędu w IV akcie, a także efektowna aria z I aktu; jest to kreacja, jaka na długo pozostanie w pamięci! (Przekrój, 16.03.1986).

Spośród wielu innych entuzjastycznych popremierowych głosów krytyki warto przypomnieć jeszcze znamienne słowa Jerzego Waldorffa: W „Makbecie” wyczynową sensacją jest występ pani Ryszardy Racewicz w roli i partii pani Makbet. Na tę artystkę, przywodzącą na myśl dawne gwiazdy śpiewacze, bo z głosem równie okazałym jak korpulencja, zwróciłem już był uwagę łaskawych Czytelników przed dwoma laty, pisząc o „Normie” Belliniego w Łodzi. Teraz Warszawa...