Drugi z rymotwórców snuje historię jakiegoś bohatera, który stanął nad urwiskiem i spogląda w głęboką przepaść, grożącą mu śmiercią, ale i ta narracja spotyka się z dezaprobatą odbiorcy. Wreszcie trzeci bard rozpoczyna opowiadanie (a poeta podkreśla, że warto go słuchać), o tym, jak dziecko żebraka, siedzące na brzegu rzeki i beztrosko sobie śpiewające, przez nieuwagę wpadło do wody. Nikt ze stojących dookoła ludzi nie ruszył się, żeby mu pomóc. Obawiali się oni zaryzykować życie dla cudzego dziecka, myśląc o własnych dzieciach i żonach. Wtedy, wiedziony naturalnym instynktem, pies skoczył do wody i zanurkował w poszukiwaniu dziecka. Po chwili wynurzył się, trzymając je zębami za ubranie, co gapie przyjęli oczywiście z aplauzem. Pies, wyłowiwszy dziecko, zanurkował po raz drugi, ku zastanowieniu ludzi, dziwiących się, po co zwierzę znowu pogrąża się w falach.
Up he comes with the child, see, tight In mouth, alive too, clutched from quite A depth of ten feet—twelve, I bet! Good dog! What, off again? There's yet Another child to save? All right!
Po krótkim czasie okazało się, że pies – imieniem Tray, czyli Taca – wydobył na powierzchnię należącą do dziecka lalkę.