Po dwóch tygodniach Holmes otrzymuje wiadomość, w której panna Hunter błaga go o przyjazd do Winchester. Opowiada jemu oraz Watsonowi jedną z najbardziej niezwykłych historii, jakie słyszeli. Pan Rucastle co jakiś czas żądał, aby Violet nosiła jaskrawoniebieską sukienkę i by, czytając książkę, siadała w niej w salonie tyłem do frontowych okien. Zaczęła przypuszczać, że nie chciano, by zobaczyła coś znajdującego się za oknem, więc pewnego razu ukryła pod chusteczką małe lusterko. Kiedy ukradkiem w nie spojrzała, dostrzegła w nim mężczyznę stojącego na ulicy i spoglądającego w stronę domu.

Innym razem, pan Rucastle opowiadał jej aż do znudzenia zabawne anegdoty, przy czym sam w ogóle się nie śmiał ani nawet nie uśmiechał.

Poza tym, w gospodarstwie wydarzyło się także kilka innych podejrzanych rzeczy. Sześciolatek, którym miała się zajmować jako guwernantka był dzieckiem niezwykle okrutnym dla zwierząt. Służący, pan i pani Toller byli bardzo nieprzyjemną parą. Na terenie posiadłości trzymany był wielki mastiff, który był ciągle niedokarmiony, a także wypuszczany na noc, by mógł biegać po polu. Panna Hunter została ostrzeżona, by po zmroku nie wychodziła na zewnątrz.