Dodatkowo sporo czasu zajęła wymiana korespondencji oraz spotkania z przedstawicielami Rządu Narodowego w sprawie dalszych planów. Postanowiono w końcu, że „Ward Jackson” wypłynie w kierunku Anglii chcąc w ten sposób zmylić Rosjan, że niby Polacy zrezygnowali z planów desantu i dostarczenia broni na Litwę. Po drodze natomiast chciano gdzieś w nocy przeładować broń i sprzęt wojenny na inny statek i na nim chciano kontynuować wyprawę. Całość robiono w tak ścisłej tajemnicy, że jeden z polskich oficerów niewtajemniczony w cały plan myślał, że angielska załoga chce porwać statek i wrócić z nim do Anglii. Pod nieobecność Łapińskiego nakazał on wprowadzenie parowca do portu wewnętrznego. Tam pod naciskiem Szwedów rozładowano statek. Niemal cały transportowany materiał wojenny został przez Szwedów obłożony sekwestrem. Na wyposażeniu oddziału zostały tylko rewolwery, 42 pałaszy i 24 karabinów. W Kopenhadze jednak dokupiono później 100 karabinów.