16 maja 1947 roku przeniesiono go do Magadanu na Kołymie, gdzie pracował w kopalni złota. Był zmuszany do wyczerpującej pracy także w temperaturze 60 stopni poniżej zera, co sprawiło, że ciężko zachorował. Uratowała go rodzina lekarzy, która zabrała go do siebie tłumacząc władzom obozu, że jest im niezbędna pomoc przy pracach domowych.

2 lipca 1952 roku, po sześciu latach, ojca Darzyckiego zwolniono z obozu. Wrócił on na Ukrainę. Podjął pracę w Murafie, ale opieką obejmował pięć kościołów położonych w znacznej odległości od siebie, choć nie miał pozwolenia na wyjazd z posługą duszpasterską z Murafy. Odprawiał także msze święte w domach, udzielał ślubów, odwiedzał chorych, nauczał dzieci religii. Jego praca przyczyniła się do wzrostu religijności na Podolu, władze uznały go za religijnego fanatyka i przeniosły do Miastkówki, oddalonej od skupisk wiernych. Pracował tam od 1957 roku, ale potajemnie działał na terenie całej Ukrainy i w innych republikach Związku Radzieckiego, narażając się na ponowne aresztowanie. Stworzył podziemną wspólnotę franciszkańską, do której należeli m.in. Piotr Hubczakiewicz, Leon Dubrawski, Mikołaj Sobkowski, Zenon Turowski, Stanisław Szyrokoradiuk, Piotr Żakowski, Józef Pawluk, Giennadij Siciński, Sławomir Wetługin, Paschalis Niemenczenko, Franciszek Botwina.