Atak na redutę nr 1 Około 5:30 brytyjskie pikiety zasygnalizowały natarcie znad Czarnej znacznej liczby rosyjskiej piechoty i kawalerii. Wkrótce potem goniec poinformował Lucana, że trzy wrogie kolumny zbliżają się w stronę redut. Ten przekazał informację Campbellowi. Obaj oficerowie w krótkiej rozmowie uznali, że tym razem jest to prawdziwy atak i uzgodnili plan działania. Campbell pozostał ze swoim pułkiem i piechotą morską w okolicy Kadykowki, przygotowując tam ostatnią linię obrony, natomiast Lucan na czele Ciężkiej Brygady przesunął się w stronę redut. Manewr ten miał na celu zniechęcić Rosjan do ataku, lecz nie przyniósł żadnego rezultatu i wkrótce Ciężka Brygada została wycofana. Odwrót kawalerii osłabił morale Turków, w stronę których o godzinie 6 Rosjanie otworzyli zmasowany ogień z armat usytuowanych we wsi Kamara. Chwilę potem na wysuniętą redutę numer 1 wyszedł atak co najmniej 2 500 piechoty i kawalerii. 500 broniących jej Turków biło się dzielnie do 7.30, ale w końcu, gdy 170 z nich poległo, reszta rzuciła się do ucieczki w kierunku Bałakławy. Załogi redut numer 2, 3 i 4, nie mogąc doczekać się żadnej pomocy, poszły w ich ślad. Przypatrywał się temu bezczynnie ze swoją dywizją Lucan, tłumacząc później swoją bierność brakiem stosownych rozkazów od Raglana.