W internacie ukrywali się również dorośli Żydzi, między innymi Anna Braude-Hellerowa, Stefan Samborski oraz działacze podziemia.
Po upadku powstania warszawskiego wraz z pracownikami i wychowankami domu została wypędzona z Warszawy. Po drodze do obozu przejściowego Dulag w Pruszkowie, udało im się odłączyć od tłumu wychodźców i ukryć przy drodze. Przedostali się do Poronina. Przy wsparciu krakowskiej „Żegoty” sierociniec działał tu do końca wojny.
Jak wspomina jedna z ocalonych, Janina Hescheles: „Od pierwszej chwili przekroczenia progu tego domu w Poroninie i zetknięciu się z jego kierowniczką – Jadwigą Strzałecką – został mi zwrócony status młodej dziewczynki, zostałam otoczona dobrocią, miłością i troską. Trzeba tu podkreślić, że tym ciepłym stosunkiem wszystkie dzieci w tym domu były traktowane. Było nas tam ponad pięćdziesiąt. Zostałam umieszczona w pokoju z nieco tylko młodszymi ode mnie. Były to wówczas ostatnie miesiące wojny. W codziennym życiu nie mieliśmy już z nią nic wspólnego. […] Bardzo często wracam wspomnieniami do pobytu w tym Domu Dziecka, jako do okresu, w którym zwrócono mi dzieciństwo, umożliwiono zagoić się psychicznym ranom i dano radość i entuzjazm do życia.