na cmentarzu codziennie dochodziło do pochówków przywiezionych zwłok. Część przybyłych nie widząc możliwości przetrwania zgłaszała się na roboty przymusowe w III Rzeszy lub wyjeżdżała do większych ośrodków. Niemcy zwerbowali wśród uchodźców 40 mężczyzn do policji. Od 1943 roku w miasteczku stacjonowała także kompania węgierska, która pomagała Polakom dokarmiając ich oraz przekazując broń.

Latem 1943 roku kompania Niemców opuściła Mizocz, zmniejszyła się także załoga węgierska. Węgrzy oraz policjanci stacjonowali w budynkach pałacu hr. Dunina-Karwickiego oraz cukrowni, które znajdowały się w zachodniej części miasteczka.

W sierpniu 1943 mizoczanie żyli w oczekiwaniu na atak UPA; tuż przed napadem Ukraińcy wyprowadzili się poza miasteczko. Stanisławę Kowalską przed atakiem ostrzegł Ukrainiec Dawidiuk.

Przebieg ataku