11 czerwca 1984 roku, będąc pod wpływem alkoholu, wszedł do mieszkania 41-letniej kobiety (ofiary) i powiedział, że na poczcie czeka rozmowa z USA. Mąż ofiary pracował w USA, więc kobieta ucieszona wizją rozmowy z mężem, z którym dawno nie rozmawiała, wybiegła z mieszkania na pocztę. Tam dowiedziała się, że nie zamawiano żadnej rozmowy z USA. Andrzej stwierdził jednak, że ma znajomego w Skrzyszowie, który pracuje na poczcie i może wyjaśnić sprawę. Kobieta wsiada z nim do samochodu Andrzeja (Fiata 126, znanego powszechnie jako „Maluch”). Pojechali razem. Nastał świt, a dookoła nich były tylko pola. Wtedy Andrzej mówi, że to tutaj, po czym przyznaje, iż kłamał, a chodziło mu tylko o seks. Ofiara próbowała się ratować, informowała, że się boi, że ma męża, że Andrzej jest dużo młodszy;