Wbrew jego obawom apteka stała się dzięki kobietom bardzo popularna, na tyle, że dopuścił praktykantki do przygotowywania leków. Pomimo tego nie płacił im za pracę, wiedząc, że w innych aptekach nie dostaną zatrudnienia, a kiedy po ukończeniu stażu chciały odejść, w celu odbycia dodatkowego kursu teoretycznego, szantażował je, grożąc niewydaniem świadectwa praktyki.
Pomimo dobrego przygotowania, Uniwersytet Warszawski odmówił im wstępu na kurs przygotowujący do egzaminu prowizorskiego (odpowiednik magistra w Rosji), nakazując im samodzielnie zdobyć stosowną wiedzę. Wówczas znalazły się w grupie ponad 60 kobiet (oprócz jednej, wszystkie pochodziły z Królestwa Polskiego), które za namową Kazimiery Bujwidowej rozpoczęły starania o wstęp na Uniwersytet Jagielloński.
Władze uczelni pozwoliły ostatecznie kobietom uczęszczać na zajęcia uniwersyteckie na zasadzie wyjątku, wybierając na próbę trzy spośród kandydatek. W 1894 roku Dowgiałłówna została przyjęta na studia wraz z Kosmowską i Sikorską w charakterze hospitantki (tj. bez zgody na uzyskanie dyplomu). Ponadto musiały zdobyć zgodę od każdego z wykładowców na uczęszczanie na ich wykłady, a po każdym semestrze – ubiegać się o pozwolenie na kontynuowanie studiów.