W rezultacie tylko 400 żołnierzy III Rejonu wyruszyło do walki o godzinie „W”. Tymczasem Niemcy znacznie wzmocnili tego dnia obronę obiektów na Bielanach. Załogi samych tylko AWF, Waldlageru oraz klasztoru Marianów zwiększono do około 700 żołnierzy wspartych samochodami pancernymi i czołgami.
Żołnierze 2 kompanii zbierali się na punktach koncentracji przy ulicach Leśnej, Kiwerskiej i Rajszewskiej. Ze względu na sporą absencję oraz znaczne braki w uzbrojeniu por. „Starża” postanowił zmodyfikować pierwotne plany i uderzyć całością sił na Waldlager. Polskie natarcie wyruszyło z ulicy Podleśnej. Lewoskrzydłowy pluton 212 nie zdołał pokonać płaskiego odcinka o szerokości kilkuset metrów i w połowie drogi został przyduszony do ziemi ogniem broni maszynowej. Sąsiednie dwa plutony zdołały dotrzeć na skraj Lasu Bielańskiego, tam zaległy jednak pod ostrzałem nieprzyjaciela i po upływie kilkunastu minut przystąpiły do odwrotu. „Starża” nie mając łączności z dowództwem, postanowił ponowić natarcie, licząc prawdopodobnie na wsparcie ze strony innych jednostek III Rejonu. Kolejna próba zdobycia Waldlageru również zakończyła się niepowodzeniem. W tej sytuacji porucznik był zmuszony wycofać kompanię na pozycje wyjściowe.