Z manifestującymi w ten sposób byłymi żołnierzami poradziło sobie dopiero wezwane wojsko.
W latach dwudziestych widocznym trendem w gospodarce było odejście od tradycyjnych kontraktów z metropolią na rzecz zacieśniania stosunków ekonomicznych z USA. Towarzyszyło temu wejście na rynek belizeński szeregu firm amerykańskich takich jak United Fruit Company, Kramer Estate, Tropical Oil Pruducts i Empire Starch Products Company – ich inwestycje nie zakończyły się jednak sukcesem. Jednocześnie Stany Zjednoczone stanowiły w tym okresie chłonny rynek zbytu dla cały czas dominującej w kolonii branży drzewnej.