Tam też po uzyskaniu specjalizacji drugiego stopnia z zakresu chorób wewnętrznych doktoryzował się u prof. Stanisława Kohmana.
W latach 60. zaobserwował w trakcie badań, że pacjenci, u których podczas koronarografii wystąpiły epizody bradykardii, byli w stanie ustabilizować rytm serca poprzez energiczny, rytmiczny kaszel. Przed każdym kaszlnięciem, najpierw wykonywany jest głęboki wdech. Dzięki temu duża ilość tlenu dociera do płuc, a stamtąd dalej do krwi. Wówczas jednoczesny skurcz mięśni klatki piersiowej i brzucha oraz przepony powoduje powstanie wysokiego ciśnienia w klatce piersiowej. Z jednej strony umożliwia to bardzo szybkie wydostanie się wdychanego powietrza z organizmu. Z drugiej strony, uciska serce i w ten sposób wzmacnia jego akcję pompującą. Wykazano również, że pacjenci pozostawali przytomni podczas migotania komór, jeśli regularnie kaszleli. Ruch pompujący klatki piersiowej zastępuje skurcz i może utrzymać wystarczającą perfuzję mózgu, przynajmniej przez krótki czas. To ważne osiągnięcie i naukowo udokumentowane odkrycie polskiego nestora kardiologii, poparte obszernymi badaniami klinicznymi pod jego kierunkiem, przywoływane jest w medycznej literaturze fachowej do dzisiaj.