Żywiecki wójt Andrzej Komoniecki w swym pisanym na początku XVIII w. „Dziejopisie Żywieckim” podawał bowiem: W czarną niedzielę [tj. w piątą niedzielę wielkiego postu (Judica)] w post dziewczęta miejskie, sprawiwszy sobie na długiej żerdzi Marzanę, po mieście nosiły śpiewając różnie. Którym dawano po domach, co czyja łaska była – przy czym autor nie wspomniał nic o topieniu kukły.

W zależności od lokalnej tradycji rytuał po przybyciu na miejsce docelowe może mieć różny przebieg – czasem najpierw rozszarpuje się lalkę, zdziera z niej ubrania, a następnie topi się ją w jeziorze, rzece, stawie, a nawet kałuży; istnieją również warianty, w których marzanna ulega spaleniu lub też najpierw się ją podpala, a później wrzuca do wody. Z obrzędem związane są różne przesądy, które różnią się lokalnie – np. tę osobę, która po utopieniu marzanny ostatnia przybiegnie do wioski, jeszcze w tym roku czeka śmierć. Warto zauważyć, że w niektórych miejscowościach istnieje tradycja męskiego odpowiednika marzanny, czyli marzanioka.

Gaik thumb|Pochód dzieci z Marzanną;