pięć dni po katastrofie śledztwo przejęła hiszpańska Komisja do spraw Badania Technicznego Wypadków Samolotów Wojskowych (CITAAM), podlegająca Dowództwu Wsparcia Logistycznego (MALOG) hiszpańskich sił zbrojnych.
Następstwa Użytkownicy A400M zawiesili loty maszyn tego typu do odwołania (Malezja, Niemcy, Turcja, Wielka Brytania) lub ograniczyli je do sytuacji kryzysowych (Francja). Władze hiszpańskie tymczasowo zakazały oblatywania nowo wyprodukowanych egzemplarzy.
Sama Airbus Group (wartość jej akcji na paryskiej giełdzie spadła po katastrofie o 4,5%) nie wstrzymała jednak lotów A400M i już we wtorek 12 maja przeprowadziła kolejny lot samolotu tego typu, z Tuluzy do Sewilli. Na pokładzie znajdował się między innymi dyrektor działu samolotów wojskowych w Airbus Defence & Space, Fernando Alonso Fernández, który po zakończeniu lotu ogłosił, że maszyna zachowywała się prawidłowo.
Przyczyny katastrofy Pierwsze informacje o przyczynie zdarzenia pochodzące ze strony Airbus Group podał jeden z jej dyrektorów, Marwan Lahoud, w wywiadzie dla niemieckiej gazety Handelsblatt. Według jego słów do katastrofy doprowadziło błędnie zainstalowane oprogramowanie kontrolujące pracę silników.