Niepokojące jest niemalże równoczesne wystąpienie 321 przypadków choroby, na jednym z osiedli mieszkaniowych w Hongkongu, we wszystkich tych przypadkach choroba ponadto miała ostrzejszy przebieg: podwoiła się liczba pacjentów wymagających intensywnej terapii, zachorowało też więcej osób młodych i dotąd zdrowych.

Pod koniec lutego amerykański biznesmen podróżujący z Szanghaju, przez Hongkong do Hanoi w Wietnamie zachorował na SARS. Trafił do szpitala, gdzie zakaziło się od niego 30 osób. Bez objawów poprawy został przewieziony do Hongkongu, gdzie zmarł. W osobnym ognisku choroby w szpitalu w Hongkongu pojedynczy pacjent zainfekował 68 pracowników szpitala w marcu 2003 roku. Nowe przypadki choroby obejmują krewnych osób chorych lub pracowników ochrony zdrowia. Sądzi się, że większości przypadków można było uniknąć, gdyby stosowano procedury profilaktyczne, przewidziane w wypadku wysoce zakaźnych schorzeń. Wszystkie przypadki, które pojawiły się na świecie, mogą w sposób bezpośredni lub pośredni być powiązane z kontaktem z ludźmi, powracającymi z Azji Południowo-Wschodniej. 80% przypadków z Hongkongu można przypisać pewnemu chińskiemu profesorowi medycyny, pochodzącemu z prowincji Guangdong. Zakaził on 7 innych gości hotelowych, zanim zmarł.