Przez brak wykorzystania doświadczeń z działań podwodnych podczas pierwszej wojny światowej oraz międzywojennego rozwoju myśli taktycznej, narażał on bardziej polskie jednostki na ataki sił nieprzyjaciela, niż zapewniał wykorzystanie ich potencjału uderzeniowegoAndrzej Makowski: Dywizjon okrętów podwodnych, s. 80-82..

Przyjęta przez polskie dowództwo koncepcja okrężnej obrony Helu jako głównej bazy floty spowodowała, że w planowaniu strategicznym nie wykorzystano także faktu, iż po zawieszeniu komunikacji morskiej na trasie Niemcy-Prusy Wschodnie, niemiecki transport strategiczny na Bałtyku dotyczył przewozów rudy żelaza na trasie Luleå – porty Rzeszy. Tymczasem w wyznaczonych okrętom rejonach działań wokół Helu, ustawicznie atakowane z morza i powietrza polskie jednostki pozbawione były zarówno celów, jak i możliwości działania. W efekcie, uszkodzone i często ze zdemoralizowanymi nieustannymi atakami załogami, polskie okręty podwodne zmuszone były do udania się do portów neutralnych, bądź brytyjskich. W efekcie część okrętów uległa internowaniu, „Wilk” i ORP „Orzeł” natomiast rozpoczęły działania u boku Royal Navy.