Wieczorem w centrum miasta doszło do starć między działaczami ZWM i pozostałą młodzieżą. W zaplanowanej na następny dzień manifestacji na Jasnych Błoniach oraz defiladzie, prawdopodobnie na polecenie Bieruta, harcerze mieli nie brać udziału. Jeszcze przed manifestacją na placu przed magistratem zebrał się tłum, który słuchał przemawiającego wicepremiera Mikołajczyka, jednak wojsko i członkowie UB, którzy pojawili się na placu, zaczęli wyłapywać harcerzy w obawie, że mogą oni zakłócać później przemówienia na Jasnych Błoniach. Zebrani na placu uformowali jednak kolumny, które skierowały się w stronę miejsca, gdzie miała się odbyć parada. Części harcerzy drogę zagrodziły czołgi, piechota i aktywiści ZWM, jednak harcerzom udało się przełamać obronę.
Po zakończeniu parady harcerze przeszli przed trybuną honorową, na której stanęły władze harcerskie, a potem przeszli do centrum miasta, śpiewając piosenki antykomunistyczne.