Była jednym z pierwszych żołnierzy, którzy tego wieczoru wkroczyli do miasta Tacna: żołnierze regimentu kawalerii Carabineros de Yungay poprosili ją by wjechała do miasta konno wraz z nimi, co zrobiła unosząc nad głową karabin i krzycząc „Viva Chile!”. Po bitwie jakiś czas chorowała, zaraziwszy się od jeńców, którymi się zajmowała. Nie wiadomo czy choroba była poważna, ale dwa tygodnie później uczestniczyła w bitwie pod Aricą, po zakończeniu której nawoływała do wymordowania peruwiańskich jeńców, czego dowodzi napis na pomniku poległych Peruwiańczyków. W styczniu 1881 roku walczyła w bitwach pod Chorillos i Miraflores, po czym znalazła się wśród tych Chilijczyków, którzy wkroczyli do zdobytej Limy.

Wprawdzie większość rodaków Morales podziwiała jej bohaterstwo, a zwykli żołnierze widzieli w niej „siostrę miłosierdzia”, byli jednak i tacy, którzy uważali że chwytając za broń posunęła się, jak na kobietę, za daleko. Benjamín Vicuña Mackenna chwalił ją za poświęcenie, męstwo i nienawiść, jaką żywiła wobec zabójców męża, ale w roku 1881 poradził jej, że zamiast tak ryzykować powinna „wrócić cicho do swego biednego domu i rozpocząć życie prawdziwej kobiety opiekując się krewnymi i zamienić, po kilku latach przygód i namiętności, rewolwer na umiłowaną maszynę do szycia”.