Wieśniak i jego żona ucieszyli się, kiedy dowiedzieli się, że odzyskali syna. Ale ich radość zmieniła się w smutek, gdy dowiedzieli się, że jest on teraz, jak sam się określił: złodziejem nad złodzieje. Nadal jednak go kochali i ostrzegli, żeby trzymał się z dala od miejscowego hrabiego. Hrabia był jego ojcem chrzestnym, ale gdyby dowiedział się, jaki zawód teraz uprawia, mógłby skazać go na szubienicę. Jednak syn zapragnął porozmawiać z hrabią.
Hrabia przyjął go z szacunkiem sądząc, że ma do czynienia z bogatym panem. Kiedy jednak dowiedział się, że jest on złodziejem oświadczył, że nie każe go powiesić od razu, gdyż jest jego synem chrzestnym. Skoro jednak się chwali, że jest najlepszym złodziejem, wystawi jego zręczność na próbę. Jeśli się sprawdzi – zachowa życie, ale jeśli nie – zawiśnie. Złodziej nad złodzieje przystał na to.
Zadań było trzy, miały być dokonane nocą. Pierwszym było ukradzenie konia ze stajni hrabiego. Drugim kradzież prześcieradła, na którym hrabia z żoną spali oraz pierścionka żony. Ostatnim zadaniem miało być porwanie proboszcza i zakrystiana z kościoła.