Po tym wydarzeniu ojciec wygnał syna z domu. Dał mu na drogę pięćdziesiąt talarów i kazał mu nie wracać, dopóki nie nauczy się jakiegoś fachu. Chłopak wyruszył w drogę, ale nadal pragnął przede wszystkim nauczyć się bać. Swoje marzenie wypowiedział na głos. Podszedł wtedy do niego jakiś człowiek, który słyszał, jak mówi sam do siebie. Wskazał mu szubienicę, na której wisiało siedmiu skazańców. Poradził, by spędził noc przy szubienicy, wtedy na pewno się przestraszy. Jednak noc upływała, a chłopak nie czuł strachu, tylko współczucie dla wisielców, którzy musieli marznąć na wietrze. Pod wpływem tego współczucia ściągnął ich z szubienicy i posadził przy ognisku. Potem, kiedy ich ubrania zaczęły się palić, powiesił ich z powrotem na swoje miejsce. Następnego dnia ruszył w dalszą drogę, z żalem, że nie dowiedział się, co to strach.

W drodze spotkał woźnicę, w którego towarzystwie udał się do gospody. Nowym kompanom zwierzył się ze swojego problemu. Gospodarz powiedział mu, że niedaleko stoi zaklęty zamek, gdzie może nauczyć się, co to jest strach. Król tego kraju obiecał temu, kto zdecyduje się czuwać w nim trzy noce, swoją córkę za żonę. W zamku, według opowieści gospodarza, są też wielkie skarby, strzeżone przez złe duchy. Wielu próbowało tam wejść, ale jeszcze żaden nie wyszedł żywy.