W akcji uczestniczył także Zdzisław Kochanek, brat „Antoniaka”, który obserwował siedzibę żandarmów.

Według planu „Kciuk” i „Antoniak” mieli wejść do restauracji i zamówić w bufecie piwo. Metz miał być zastrzelony w momencie płacenia za alkohol, kiedy ruch sięgania do kieszeni po odbezpieczony pistolet był najmniej podejrzany. Po wejściu do restauracji „Kciuk” zauważył ruch ręki Metza, który zinterpretował jako gest sięgania po broń. Aby nie dopuścić do tego, że wróg wystrzeli pierwszy, sięgnął po swojego Visa i trzykrotnie oddał strzał w jego kierunku. Po chwili zauważył zastępcę Metza, który wychylił głowę zza drzwi, dlatego też zrezygnował z zabrania dokumentów i oddał jeszcze trzy dodatkowe strzały w kierunku ciała kata, które obsunęło się na podłogę. „Kciuk” wybiegł z lokalu, nawołując stojącego przy bufecie Kochanka do ucieczki. Ten jednak został zatrzymany w drzwiach przez celującego do niego niemieckiego żołnierza. „Antoniakowi” udało się jednak swoim zachowaniem oraz faktem, że był przebrany w mundur kolejarski przekonać go, że nie ma nic wspólnego z całym zdarzeniem. Niemiec pozwolił mu wymknąć się na ulicę, gdzie na brata czekał Zdzisław Kochanek. Matejszczak po całej akcji ruszył w stronę przejścia między restauracją a sąsiednim budynkiem i przez furtkę w płocie posesji uciekł na podwórko Gellerów.