Według niektórych źródeł bezpośrednią przyczyną pacyfikacji były zeznania Mieczysława Gędłka, który aresztowany przez Gestapo nie wytrzymał tortur i ujawnił nazwiska mieszkańców wsi powiązanych z konspiracją.
Pacyfikacją kierował komendant żandarmerii w Zabierzowie Otto Zeiss. O godzinie 4 rano wieś otoczyło około 2000 funkcjonariuszy SS, żandarmerii oraz polskiej granatowej policji, wspartych przez żołnierzy Wehrmachtu. Z krakowskiego więzienia Montelupich przywieziono także Mieczysława Gędłka, którego prowadzono przez wieś na grubym powrozie i zmuszono go do wskazywania domów osób znajdujących się na liście Gestapo. Aresztowano w ten sposób 20 osób. Miejscem przesłuchania była parcela sołtysa Józefa Walczowskiego. Brutalne śledztwo połączone było z wymyślnymi torturami, między innymi gospodarza powieszono na łańcuchu i bito do utraty przytomności. W doniesieniach Departamentu Informacji i Prasy Delegatury Rządu na Kraj znalazła się nawet informacja, iż sołtysa ukrzyżowano na drzwiach domu, przybijając gwoździami ręce i nogi, a następnie miano go bić deską nabitą gwoździami. Z kolei Mieczysława Gędłka przywiązano do drzewa i bito, a kiedy tracił przytomność kazano piętnastoletniej córce polewać go wodą.