Niewielkie siły australijskie, jakie Japończycy napotkali na szlaku, toczyły przez dwa miesiące ciężkie walki obronne, spychane krok za krokiem przez lepiej przygotowanych do walk w dżungli Japończyków. W chwili, gdy linia frontu znajdowała się zaledwie 48 km od Port Moresby, siły japońskie stanowiły już tylko 20% początkowych stanów. Reszta zginęła, odniosła rany lub została powalona przez choroby. Opieki medycznej w zasadzie nie było, a nawet najzdrowsi cierpieli z głodu. Mimo to generał-porucznik Tomitarō Horii za wszelką cenę chciał zdobyć Port Moresby.
Wycieńczeni, ale zdeterminowani żołnierze japońscy zatrzymali się 17 września na szczytach tuż przed grzbietem pasma Imita, skąd widzieli światła Portu Moresby i gdzie oczekiwali na obiecane zaopatrzenie i posiłki. Generał Horii był zdruzgotany, gdy dowiedział się, że ma wycofać swych ludzi na północ, by Cesarska Armia Japońska mogła zgromadzić wszelkie możliwe siły do pokonania nieprzyjaciela na Guadalcanalu.