Cena, jaką płacili alianccy piloci za to, że dysponowali samolotami o gorszych osiągach, była wysoka. Do 20 czerwca dwadzieścia pięć P-39 zostało strąconych w walce, trzy nieprzyjaciel zniszczył na ziemi, a osiem uległo katastrofom podczas lądowania. W tej sytuacji kluczową rolę odgrywała artyleria przeciwlotnicza. Australijscy i amerykańscy artylerzyści nabrali nie lada praktyki: do 17 sierpnia 1942 roku na Port Moresby przeprowadzono siedemdziesiąt osiem nalotów. Stopniowe zwiększanie liczby dział i nabieranie doświadczenia przez kanonierów zmusiło japońskie bombowce do zrzucania swych ładunków z coraz większej wysokości, a więc mniej celnie, zaś od sierpnia do przejścia na loty nocne.

Na drodze do Kokody Po niepowodzeniu operacji Mo, mającej na celu zdobycie Port Moresby desantem od strony Morza Koralowego, japońskie dowództwo postanowiło przebić się do tego portu przez wnętrze Nowej Gwinei. Jedyną możliwą trasę oferował szlak Kokoda, wiodący od wioski Buna, przez Kokodę i dalej przez pasmo gór Owena Stanleya do Port Moresby. Japońskim próbom stworzenia wielkiej bazy wojsk uderzeniowych pod Buna starało się przeciwstawiać alianckie lotnictwo. Jeden statek transportowy dotarł do celu 25 lipca, natomiast kolejny został 29 lipca zatopiony, chociaż większość przewożonych żołnierzy zdołała dostać się na brzeg.