Muzycy oraz management, nawiązując do niezwykle surowego brzmienia nowego albumu, pragnęli odzwierciedlić nową jakość estetyczną również w odniesieniu do skromniejszej prezentacji koncertowej. Członkowie grupy wybiegali na scenę pozbawieni wymyślnych, spandeksowych uniformów i ozdób, ubrani w białe adidasy i jeansy, względnie skórzane kurtki. Podest sceny pokryto tworzywem z promieniście rozchodzącymi się biało – czarnymi wstęgami, przywodzącymi na myśl ozdoby znane z cyrkowych aren. W głębi estrady zmieniały się backdropy (nawet 10 wariantów) z reprodukcjami ilustracji okładkowych znanych z poszczególnych wydawnictw grupy, co na taką skalę zespół uczynił po raz pierwszy w karierze.
Zachowano natomiast potężne oświetlenie, tworzące zwartą konstrukcję wiszącą nad estradą, imponującą rampę wyposażoną w zestawy halogenów, listwy wielokolorowych świateł zawieszonych nad karniszami ze wspomnianymi backdropami, otaczających podesty estrady, jej boczne cokoły oraz tył zestawu perkusyjnego. W sumie koncerty realizowane w pełnym wymiarze oprawy, oświetlało nawet 800 jupiterów, rzutników i stroboskopów. Oczywiście, nie mogło zabraknąć maskotki grupy – Eddiego.