Następnego dnia, nim jeszcze brytyjska kolumna zaczęła formować się do wymarszu ku Fortowi Edward, Indianie ponowili ataki na w większości bezbronnych Brytyjczyków. O 5 rano wojownicy wdarli się do szałasów na terenie fortu, gdzie przebywali ranni, którymi mieli zająć się francuscy medycy, zabijając ich i skalpując. Monro protestował, że warunki nie zostały dotrzymane, na co poradzono mu, by jego ludzie zostawili pod francuską opieką większość bagaży, co mogło zapobiec atakom i ułatwić marsz. Gdy jednak kolumna ruszyła Indianie zaatakowali grabiąc broń i odzież, jak również zabierając ze sobą tych co stawiali opór, jak również wiele kobiet, dzieci i czarnoskórych niewolników. Gdy ostatnie szeregi maszerującej kolumny opuściły obóz rozległ się krzyk bojowy i wojownicy odcięli ludzi idących w tylnej części kolumny.

Podczas gdy Montcalm i część francuskich oficerów starała się zapobiec zabójstwom, inni pozostali bierni, wyraźnie niechętni ochranianiu Brytyjczyków. W powstałym zamieszaniu kolumna rozpadła się i część ludzi starała się szukać ucieczki na własną rękę. Pułkownik milicji z Massachusetts, Joseph Frye, opowiadał później, że został rozebrany prawie do naga i że wielokrotnie grożono mu [śmiercią].