Produkcja Kiedy w 1942 Marynarka Wojenna USA wysłała reżysera Johna Forda na Midway sądził, że wojskowi chcą, by nakręcił tam film dokumentalny o życiu w małej, odizolowanej bazie wojskowej. Dwa dni przed bitwą dowiedział się, że Japończycy planują atak na bazę i że przygotowywana jest obrona. Materiał, który podczas niej nagrał był całkowicie improwizowany. Gdy jeszcze spał, został obudzony przez odgłosy walki, więc szybko chwycił kamerę i rozpoczął filmowanie. W trakcie zdjęć został ranny, więc gdy powrócił do USA był witany jak bohater. Przez kilka dekad niesłusznie uważano, że był on jedynym operatorem, gdyż w rzeczywistości podczas zdjęć pomagali mu również Jack MacKenzie i Kenneth M. Pier.
Po powrocie reżyser obawiał się, że wojskowi cenzorzy nie dopuszczą do publicznej prezentacji jego materiału, więc po przybyciu do Los Angeles przekazał go Robertowi Parrishowi, by potajemnie go zredagował. Postanowił wpleść w niego także ujęcia z Jamesem Rooseveltem, synem prezydenta Franklina D. Roosevelta i oficerem Marine Corps. Kiedy później prezydent obejrzał go w Białym Domu powiedział, że chciałby, aby każda matka w Ameryce zobaczyła ten film, dzięki czemu uchronił go przed cenzurą.