W razie ataku samolotów torpedowych wszystkie okręty formacji starały się ustawić do nich dziobami, celem zmniejszenia kąta uderzeń torped. W przypadku każdego innego rodzaju ataku lotniskowce nie robiły uników; chodziło o to by dać własnej artylerii przeciwlotniczej bardziej stabilną podstawę do prowadzenia celnego ognia i by pozwolić okrętom eskorty trzymać się jak najbliżej. Główną jednak obronę grupy przed atakami z powietrza zapewniały własne samoloty myśliwskie.
Dowódcy Pierwszeństwo w tworzeniu i operowaniu grup uderzeniowych należy przypisać admirałowi Marcowi MitscherowiGdy wojna się skończyła admirał Nimitz powiedział o Mitscherze: „to oficer w kierowaniu szybkimi grupami lotniskowców najzdolniejszy i najlepszy. Wątpię by ktokolwiek inny potrafił dać z siebie tyle dla zniszczenia nieprzyjacielskiej floty”., następnie Fast Carrier Task Force − w różnym czasie − dowodzili admirałowie o zupełnie odmiennych charakterach: Raymond Spruance i William „Bull” Halsey. Halsey był dowódcą agresywnym i lubił ryzyko, natomiast Spruance − profesjonalista, ale kunktator − zachowywał ostrożność w działaniu. Większość wysokiej rangi oficerów wolała służyć pod rozkazami Spruance’a;