Kontrolerzy zostali zawieszeni w czynnościach służbowych i skazani karnie.

Opis zdarzenia z lat służby przez Bolesława Raduchowskiego w 1997:

[...] pamiętam kierowcę TIR-a po napadzie – skuli mu lewą rękę do kierownicy, ale prawej nie, dzięki temu mógł kierować i zmieniać biegi. Inny ciekawy przypadek to 60-letni Niemiec w passacie. Kręcił się podejrzanie, od razu było widać, że coś z nim nie tak. Kontrolujący kazał mu otworzyć bagażnik. W środku 5 osób: rodzina rumuńska, trójka dzieci. Okazał się, że zabrał ją z zakola drogi pomiędzy Jakuszycami a Harrachovem. Musieliśmy być skrupulatni i dokładnie sprawdzać wszystkich, bo jeśli przepuściliśmy kogoś, kogo nie wolno było wypuścić z Polski bądź wpuścić do niej, potem mogły nas spotkać nieprzyjemności. Tak jak z powodu busa z siedmiorgiem pasażerów, który wjechał na granicę nad ranem. Kontroler wziął paszporty, ale nie sprawdził ich. Czesi widząc, że my przepuściliśmy, już niczego ani nikogo w busie nie kontrolowali. Potem, w ciągu dnia, dzwonią do nas z granicy czesko-austriackiej: wiecie kogo przepuściliście?