Pomimo roli, jaką wyznaczył mu „Żółta Ręka”, Morgan nigdy nie traci poczucia dumy i godności, kilkakrotnie próbuje bezskutecznie uciec. Z czasem jednak, obcując z Indianami przekonuje się, że są oni normalnymi ludźmi. Zyskuje również przyjaciela i orędownika w osobie europejskiego jeńca takiego jak on – pół-Francuza, pół-Indianina Batise, który aby przetrwać udaje obłąkanego, tj. osobę zwyczajowo darzoną przez Indian szacunkiem. Pewnego dnia, podczas ataku zwiadowców wrogich Szoszonów, Morgan wykazuje się męstwem zabijając dwóch, a skalp jednego z nich zdjęty zgodnie z indiańskim obyczajem zapewnia mu uznanie i szacunek plemienia. Nieobojętna też pozostaje mu piękna siostra „Żółtej Ręki” – „Biegnąca Sarna”. Z czasem Morgan zyskuje coraz większą akceptację Indian i asymiluje się z nimi. Dostępuje zaszczytu rytuału „Przysięgi Słońca”, z którego wychodzi jako mężny wojownik. Z całym indiańskim ceremoniałem poślubia „Biegnącą Sarnę” i zaczyna wieść sielskie życie jako w pełni akceptowany członek indiańskiej społeczności. Pewnego dnia jednak na obóz napadają wrodzy Szoszoni. Pomimo że działają z zaskoczenia i posiadają przewagę, napastnicy zostają odparci dzięki dowódczym talentom Morgana wyniesionym z okresu służby w angielskiej gwardii. Straty Siuksów są jednak znaczne – ginie brzemienna „Biegnąca Sarna”, „Żółta Ręka” oraz Batise.