Tymczasem w kraju narastało niezadowolenie na skutek strat, wyzysku i katastrof naturalnych. Mimo to Yangdi w następnym roku zgromadził równie wielką, choć gorzej zaopatrzoną armię i ponownie wyruszył do Korei. Głównymi siłami obległ Ryotongsong, a wydzielone kolumny wysłał przeciw Xincheng i Pjongjang. Oblężenie przeciągało się, a dostawy z kraju spóźniały się, ze względu na bunt, jaki podniósł możnowładca Yang Xuanguan. Cesarz zwinął oblężenie i pomaszerował do kraju, gdzie w krótkim czasie zdusił rebelię, która była pierwszym wyraźnym objawem niezadowolenia elit Sui z polityki Yangdi. W jej następstwie wybuchła cała seria kolejnych powstań, zwłaszcza w dolnym biegu Jangcy, ale też w Zhejiangu, dolinie Huai He czy Guangdongu.

Mimo tego, cesarz zarządził mobilizację oddziałów na kolejną wyprawę do Korei. Ze względu na niespokojną sytuację w 614 roku, wojska zbierały się powoli i dopiero późnym latem podeszły do rzeki Liao. Na szczęście powiódł się chiński desant na Półwysep Koreański i po klęsce poniesionej niedaleko Pjongjangu, koreański władca zasugerował rozejm. Sui Yangdi otrąbił zwycięstwo i wrócił na południe. Koreańczycy w rzeczywistości grali na czas i nie dotrzymali obietnicy hołdu, co pchnęło cesarza do organizacji kolejnej wyprawy. Zebranie wojsk okazało się niemożliwe, bo kraj ogarnięty był chaosem.