Już w czasie trwania procesji okazało się, że siły policyjne nie zjawią się jednak w Ubrodowicach. Wierni zażądali, by mimo to kontynuować uroczystość. Po dotarciu do Ubrodowic zostali jednak zaatakowani kijami, cegłami i gwoździami przez prawosławnych zgromadzonych w obronie cerkwi. Rekoncyliacja nie odbyła się. Budynek cerkiewny został opieczętowany, a wojewoda lubelski postanowił ponownie rozpatrzyć kwestię jego przyszłej przynależności.

Sprawa ubrodowicka była żywo komentowana na łamach prasy, która podawała wyraźnie różniące się od siebie opisy zajścia przed świątynią. Przedstawiciele obydwu Kościołów nadal starali się o przejęcie budynku na stałe – działania w tym kierunku podejmowali katolicki biskup lubelski, prawosławny metropolita warszawski i całej Polski oraz biskup Antoni (Marcenko). Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zapewniało o swojej życzliwości dla katolików, lecz twierdziło, że nie może przekazać im cerkwi, gdyż oznaczałoby to wybuch nowych zamieszek.