Rączkowski zaś przekonał robotników do pracy bez wynagrodzenia, zakupił dwie stare drewniane stodoły jako opał do maszyny parowej i kontynuował wiercenie. Po przewierceniu zaledwie 12 metrów nastąpiła silna erupcja gazu i ropy, zostały odkryte duże złoża ropy i gazu.
McGarvey mianował Długosza dyrektorem kilku kopalń ropy naftowej w Borysławiu, Rączkowski został w 1896 kierownikiem jednej z nich m.in. kierował sekcjami Bank oraz Glinik i Ścigalski. Ponieważ Rączkowski miał trudności z pisaniem, prawdopodobnie nie ukończył żadnej szkoły, posiadał pieczątkę z faksymile swojego podpisu. Wszelkie raporty techniczne i ekonomiczne spisywał za niego pisarz kopalniany. Mimo braku wykształcenia, cieszył się opinią doskonałego fachowca, specjalisty od odwiertów o skomplikowanej strukturze geologicznej i głębszych niż 1000 metrów oraz od usuwania awarii szybów wiertniczych czy od pogłębiania wyczerpujących się szybów. Posiadał dar nieomylnego niemal rozpoznania złóż ropy, jakby dodatkowy zmysł, czuł ropę, jego wskazania były trafniejsze niż Długosza czy geologa Rudolfa Zubera, krążyły o tym po Borysławiu legendy.