Wkrótce też zaczął jeździć ze swoimi muzykami po całej Polsce, grając do tańca i na estradach, akompaniując wokalistom, występując w audycjach radiowych i nagrywając płyty.

W składach zespołu Bovery’ego grało wielu dobrych polskich muzyków tego okresu, którzy często potem zakładali własne zespoły. Tak było np. z trębaczem Franciszkiem Górkiewiczem i saksofonistą altowym Juliuszem Skowrońskim. Razem z nimi występowali u Bovery’ego m.in. pianista Wacław Czyż i perkusista Janusz „Mrek” Byliński (a także przez pewien czas np. pianista Wiktor Osiecki – ojciec Agnieszki Osieckiej).

Bovery zaangażował się w granie muzyki zdobywającej w powojennej Polsce coraz większe powodzenie – jazzu. W latach 1946–1947 był nawet kierownikiem muzycznym Jazz-Clubu polskiej YMCA w Warszawie będąc współorganizatorem i aktywnym uczestnikiem pierwszych wtedy imprez jazzowych. Wystąpił podczas słynnego pierwszego jam session w Jazz-Clubie w maju 1947, grając razem ze Skowrońskim, pianistami Wiesławem Machanem i Waldemarem „Valdim” Maciszewskim i Wacławem Czyżem, kontrabasistą Janem Isakiewiczem i perkusistami Maciejem Dobrzyńskim i Januszem Bylińskim.