Po wyjściu z Karlshamn napotkano sztorm, w tym biały szkwał, który położył jacht, jednak nie doszło do uszkodzeń. Ze względu na niesprzyjającą pogodę zatrzymano się w zacisznej przystani na Han-ö – szwedzkiej skalistej wysepce z latarnią morską, z populacją 250 mieszkańców trudniących się rybołówstwem. Następnego dnia ominęli przylądek Hammeren (zob. Hammershus) na Bornholmie i zacumowali w Rønne. M. Zaruski wspominał owacyjne przyjęcie załogi „Witezia” przez duńskich marynarzy. W trasie powrotnej jacht ponownie dzielnie walczył z silnymi szkwałami. Warunki w Zatoce Gdańskiej przez 5 dni uniemożliwiały wejście do Gdyni. Ostatecznie pierwszy polski rejs bałtycki zakończył się w tym samym miejscu, w którym został rozpoczęty 10 dni wcześniej (M. Zaruski: „Tłumów i tym razem nie było”).
Kolejne rejsy morskie W roku 1926 zorganizowano dwa zagraniczne rejsy na „Witeziu”: do Szwecji, Danii i Niemiec (dowodzący: komandor H. Pistl), do Szwecji (dowodzący: gen. M. Zaruski). W drugim z tych rejsów (trzecia wyprawa „Witezia”) do załogi jachtu należeli: komandor Witold Żelechowski, Michał Laudański, Janusz Albrecht i Stanisław Bobiński. W kolejnym, czwartym rejsie „Witezia” uczestniczyli: gen.