Taka konieczność nastąpiłaby jedynie w przypadku interwencji z zewnątrz.

Tymczasem po III wecie na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ z 19 lipca 2012 i kwestii transportu broni chemicznej, społeczność międzynarodowa rozpoczęła debatę nad ewentualną interwencją militarną w Syrii. Jednak nie zapadały żadne wiążące decyzje. Kolejny alert związany z groźbą użycia broni chemicznej miał miejsce na początku grudnia 2012, kiedy rebelianci odnosili sukcesy na frontach. 3 grudnia 2012 prezydent USA Barack Obama oraz sekretarz stanu tego kraju Hillary Clinton ostrzegli syryjskiego prezydenta Baszszara al-Asada, że jeśli użyje broni chemicznej przeciwko siłom opozycji, to narazi się na „konsekwencje”. Obama stwierdził również, że użycie broni chemicznej przez syryjski reżim równałoby się przekroczeniu „czerwonej linii”. Pierwsze użycie broni chemicznej w Syrii miało miejsce 23 grudnia 2012 – rządowe samoloty zrzuciły w dzielnicy Chaladijja i Al-Bajada obleganego miasta Hims bomby z lekkim gazem bojowym 3-chinuklidynobenzylan, od którego zginęły trzy osoby, a liczniejsza grupa ucierpiała. thumb|Sytuacja na froncie damasceńskim od marca do sierpnia 2013 Zachód powrócił do planów interwencji wojskowej w Syrii po ataku z użyciem broni niekonwencjonalnej w Chan al-Asal 19 marca 2013. W wybuchu pocisku z domieszką broni chemicznej zginęło 25 osób.