Unia Europejska ogłosiła, że wybory w Zimbabwe były nieprzejrzyste i odnotowano liczne nieprawidłowości. Obserwatorzy z Zachodu nie zostali dopuszczeni do Zimbabwe. Ich afrykańscy odpowiednicy zaakceptowali przebieg głosowania, jednak niezależni obserwatorzy doszukali się licznych fałszerstw szczególnie przy rejestracji wyborców.

Z list wyborczych zmazywano młodych obywateli Zimbabwe głosujących na Tsvangiraia, z kolei na listach wyborców znalazło ponad 116 tys. osób liczących sobie ponad sto lat, a także prawie milion nazwisk ludzi, którzy zmarli lub wyjechali z kraju. Uniemożliwiano głosowanie ludziom w miastach, w których elektorat był przychylny głównemu kandydatowi opozycji. Natomiast na terenach wiejskich, gdzie ludność głosowała przeważnie na Mugabe, udział w wyborach uniemożliwiono tylko nielicznym. Obliczono też, że w jednej trzeciej okręgów wyborczych wyborców okazało się więcej niż mieszkańców.

W swoim pierwszym przemówieniu Mugabe powiedział, że jego zwycięstwo w wyborach jest nieodwołane, a "ci, którzy są zaszokowani swoją porażką mogą iść się powiesić, jeśli mają na to ochotę".