W kolejny dzień krawiec sam poszedł paść kozę. Wieczorem upewnił się, że jest syta i zaprowadził do domu. Zdumiał się, kiedy w domu koza na jego pytanie znów oświadczyła, że cały dzień nic nie jadła. Wówczas krawiec pojął, że wygnał synów bez powodu. Obił wówczas kozę i wypędził. Było mu bardzo smutno, że tak niesprawiedliwie postąpił z synami.
Tymczasem najstarszy syn został uczniem stolarza, który zatrudnił go u siebie i wyuczył zawodu. Gdy nadszedł czas, by opuścić warsztat, stolarz podarował mu magiczny stolik, który po wymówieniu zaklęcia "stoliczku, nakryj się!" sam zapełniał się potrawami. Syn krawca podziękował i wyruszył do domu. Po drodze zatrzymał się na nocleg w karczmie. Karczmarz, któremu wcześniej pochwalił się, przedmiotem, który posiadał, okradł go w nocy, podmieniając stół magiczny na inny łudząco podobny. Syn zorientował się, że został okradziony dopiero po powrocie do domu, kiedy chciał zrobić ucztę dla ojca i przyjaciół.