Jednak lotnisko poznańskie zawiadomiło o nagłym pogorszeniu się pogody i braku warunków do lądowania. Tymczasem na lotnisku w Warszawie podstawa chmur zwiększyła się do 40 metrów, a pole widzenia wzrosło do 700 i następnie 800 metrów. O godz. 16:18 pilot Witkowski rozpoczął więc drugi nalot na stację goniometryczną. O 16:22 zameldował, że leci na wysokości 600 metrów. Pole widzenia w okolicach lotniska wzrosło wówczas do 2000 metrów. O 16:30 pilot podał, że zgodnie z procedurą robi zakręt na wysokości 350 metrów i zaczął obniżać lot do 150 metrów. W odległość 15 kilometrów od lotniska leciał na wysokości 100 metrów, zmniejszył prędkość i zaczął wypuszczać podwozie. Pilot Witkowski dał wtedy znać radiomechanikowi Zygmuntowi Bluszczowi, że wysokościomierz nie pracuje prawidłowo. Następnie o 16:38 dostał z lotniska polecenie lotu na wysokości 100 metrów, na co odpowiedział, że znajduje się na 60 metrach. Z nieznanych powodów samolot zboczył wówczas w kierunku wschodnim, co pilot starał się skorygować. O 16:43 łączność z samolotem się urwała.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Katastrofa lotnicza pod Piasecznem · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.