Upuszczony przez niego mszał w kościele, gdzie jest ministrantem w kościele katolickim i ostra reakcja księdza pozbawia go zdolności mówienia.

Praktycznie każdy, kogo spotyka, rządzi się najbardziej prymitywnymi przesądami i zwierzęcą pasją. Chłopiec jest doprowadzony na skraj szaleństwa. Zostaje uratowany przez Armię Czerwoną, by następnie trafić do sierocińca dla obłąkanych i rozpocząć powojenne życie, do którego nie potrafi się przystosować.

Tytuł powieści został zaczerpnięty z przedstawionego w niej fikcyjnego epizodu. Gdy chłopiec towarzyszy w polowaniu zawodowemu myśliwemu, zauważa, jak mężczyzna maluje jednego ze schwytanych ptaków na kilka kolorów, po czym uwalnia go, by ten odleciał poszukać stada swojego gatunku. Gdy jednak zbliża się do grupy, zostaje potraktowany jak intruz. Stado zaciekle atakuje go, aż w końcu martwy ptak upada na ziemię.