Charles Guiteau przybył na dworzec kolejowy wcześnie rano. Przyjechał tam dorożką, a dorożkarzowi powiedział pół-żartem, że ten odwiezie go potem do więzienia. W pobliskim kiosku zdeponował paczkę ze swoją autobiografią, a następnie udał się do toalety, by sprawdzić, czy rewolwer jest sprawny. Gdy zobaczył przybyłego na dworzec prezydenta, zaszedł go od tyłu i oddał do niego dwa strzały. Krzyknął wówczas „Należę do frakcji Stalwarts. Teraz prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Arthur.”. Widząc broń, Garfield zdołał jedynie wykrzyknąć „Mój Boże. Co to jest?”. Pierwsza z kul podziurawiła jedynie płaszcz, natomiast druga z nich utknęła w plecach prezydenta.
Śmierć prezydenta thumb|Lekarze, debatujący nad stanem prezydenta thumb|Prezydent na łożu śmierci Niezwłocznie po zamachu przeniesiono rannego Garfielda na wyższe piętro dworca i ułożono na materacu. Niedługo potem przybył miejscowy lekarz, dr Smith Townshend, który orzekł, że jedna kula drasnęła ramię, natomiast druga znajduje się pomiędzy 10. a 11. żebrem. Wkrótce potem przewieziono prezydenta do Białego Domu, gdzie nad jego zdrowiem czuwało szesnastu lekarzy. Według nich, rokowania były złe – uważali, że Garfield nie przeżyje do następnego dnia. Pomimo tego, stan rannego się poprawił, a on sam cały czas pozostawał przytomny.