Wszelkie informacje kierowane do władz o tym, że statek został zbudowany z nieodpowiednich materiałów, pozostawały bez odpowiedzi, więc załoga była zmuszona samodzielnie radzić sobie ze skutkami braków konstrukcyjnych.
Mimo tego statek pływał regularnie aż do roku 1974, kiedy podczas sztormu doszło do dwudziestostopniowego przechyłu. Nie został on opanowany. Dopiero pomoc innych jednostek umożliwiła dotarcie statku do portu.
19 stycznia 1983 roku „Kudowa Zdrój” rozpoczął rejs z portu Castellon w Hiszpanii do Libii pod dowództwem kpt. Leszka Krogulskiego. Warunki atmosferyczne były idealne. Chwilę po północy pogoda gwałtownie się pogorszyła. Potężne fale atakowały burty statku utrudniając prawidłowe żeglowanie. Ostatecznie dwie następujące po sobie fale przewróciły statek na burtę.
Dochodzenie wykazało brak przygotowania załogi do korzystania z tratw ratunkowych. Ponadto nie odpalono żadnej ratunkowej racy, mimo wiedzy, że niedaleko znajdował się inny polski statek – „Sopot”. Kiedy „Sopot” odebrał sygnał ratunkowy nadany przez „Kudowę Zdrój”, natychmiast ruszył na pomoc. Jednak nie znalazł ani statku, ani załogi. Powodem było błędne podanie pozycji jednostki o około 10 mil od rzeczywistego położenia „Kudowy”.