Zidentyfikowano komunikacyjną antenę radiową umieszczoną na grzbiecie samolotu. Pod kadłubem maszyny, w części dziobowej umieszczono okrągłą głowicę optoelektroniczną chowaną do wnętrza kadłuba. Koliduje to z ideą obniżonej sygnatury radiolokacyjnej, jej kształt czyni ją widoczną dla radarów, a tym samym pozwala zlokalizować samolot. Dziób maszyny zdaniem analityków nadal jest zbyt mały, aby mógł się tam zmieścić system radiolokacyjny i jego antena. Bez zmian pozostawiono kształt, umiejscowienie i wielkość wlotów powietrza do silnika. Jest to tym bardziej zdumiewające, iż już w poprzednio zaprezentowanym modelu wyrażano wątpliwości, czy będą one w stanie zapewnić wystarczający dopływ powietrza do pojedynczego silnika. Tym razem musiałyby zapewnić efektywny dopływ powietrza dwóm jednostkom napędowym. Ich kształt i umiejscowienie sprawiają, że zbierają one powietrze jedynie od góry. Tym samym ich efektywność podczas gwałtownego manewrowania i lotów z dużym kątem natarcia staje pod dużym znakiem zapytania. Podobnie jak we wcześniejszym modelu, dysze wylotowe nie wystają poza obrys kadłuba, lecz umieszczone są praktycznie w jego wnętrzu. Przy takim umiejscowieniu, naraża to poszycie kadłuba na kontakt z gazami wylotowymi o bardzo dużej temperaturze, a tym samym może prowadzić do jego zniszczenia.