Struve przypuszcza, że strzelcami byli Ukraińcy, którzy otrzymali wcześniej broń palną od Niemców (sam Kopelman w swoich wspomnieniach nie sprecyzował, kim byli egzekutorzy).
Po południu pierwszy oficer sztabowy 295 Dywizji Piechoty płk Helmuth Groscurth, przeciwnik nazistowskiej polityki wobec Żydów, dowiedziawszy się o wydarzeniach w mieście, nakazał przerwać pogrom. Płk Otto Korfes, który otrzymał to zadanie, wysłał do zamku ppor. Patzwahla. Według sprzecznych informacji Patzwahl jedynie kazał opuścić zamek żydowskim kobietom i dzieciom, bądź nakazał esesmanom zakończyć egzekucję w ciągu godziny. Po jego wyjeździe oraz uwolnieniu kobiet i dzieci esesmani kontynuowali masakrę, którą około godziny 18 przerwała ulewa.
Rano 4 lipca Korfesa powiadomiono, że na zamku ponownie odbywają się mordy. Po przybyciu tam zastał on kilkuset Żydów oraz przygotowujących się do egzekucji esesmanów i ukraińskich cywilów uzbrojonych w granaty. Tym razem pogrom został przerwany.
Niektóre źródła podają, że pogrom trwał 4 dni. Sceny z pogromu zostały sfotografowane przez żołnierzy Wehrmachtu.
Ofiary