Zbliżając się do lotniska samolot przeleciał nad radiolatarnią na wysokości 50–60 metrów (zamiast wymaganych 225 metrów) i pilot kontynuował podejście do lądowania, pomimo że otrzymał informację iż widzialność na lotnisku spadła do 400 metrów.

700 metrów za radiolatarnią, na wysokości dziesięciu metrów prawe skrzydło samolotu uderzyło w drzewo. W efekcie część skrzydła odłamała się zdeformował się kadłub i samolot pochylił się w prawo pod kątem czterdziestu stopni, zawadzając uszkodzonym skrzydłem o ziemię. Samolot uderzył w ziemię taranując po drodze dwie lub sześć linii średniego napięcia (30kV), zrywając przewody trakcji kolejowej na linii kolejowej Wrocław–Wałbrzych, zaczepiając o przewody sterownicze zwrotnic kolejowych, przewracając słup oświetleniowy i uszkadzając wysunięte podwozie. Samolot spadł na pole w rejonie wrocławskiego osiedla Muchobór Wielki i przejechał brzuchem po ziemi 150 metrów w stronę stawu, po czym zahaczył o słup oświetleniowy, obrócił się o 180 stopni i stanął.