Utrzymywał przyjazne, choć naznaczone pewnym dystansem stosunki z Velupillai Prabhakaranem, przywódcą Tygrysów Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu (LTTE). Pozwalał na funkcjonowanie na terenie Tamil Nadu obozów treningowych tej organizacji, mimo nacisków ze strony Indiry Gandhi, która domagała się ich likwidacji. Wielokrotnie spotykał się z liderem Tamilskich Tygrysów (między innymi w 1984 i w lutym 1985), przekazywał mu również znaczne sumy pieniędzy (ok. 4 milionów dolarów). Uznawał jego organizację za siłę przeciwstawiającą się uciskowi; gdy prezydent Sri Lanki Junius Richard Jayewardene nazwał Tygrysy prywatną armią Ramachandrana ten stwierdził, że gratuluje im sukcesów i zapewnił o swoim dalszym poparciu.
Swoją pozycję polityczną w znacznym stopniu budował samodzielnie, wielokrotnie dystansując się od formacji, do której w danym momencie należał. Jego wyborcy często nie popierali żadnego ugrupowania, a swoją decyzję wyborczą wiązali ze swoiście pojętą lojalnością wobec popularnego aktora. Ze względu na spektakularne rozmiary swego politycznego sukcesu bywa uznawany przez analityków za fenomen. Zestawia się go czasem z N.T. Rama Rao, czołowym aktorem Tollywood, który również zdyskontował swoją kinową popularność w życiu politycznym.