Podkreśla rolę Spiętego – autora tekstów: zabawę słowami i „genialnie pokręcone historie”
Na te same cechy zwraca uwagę Jarosław Szubrycht (serwis T-Mobile Music). Akcentuje nieprzewidywalność zespołu, opisując jego najnowsze piosenki stosowną analogią ze świata filmu: „Mniej przypominają komedie Olafa Lubaszenki, na których nie wiedzieć czemu rechotały tłumy, a bardziej skomplikowane formalnie, wydumane światy Terry'ego Gilliama, które cieszą nielicznych. I niekoniecznie kogokolwiek śmieszą. Sam nie wiem, czy to komplement”. Jednocześnie stawia tezę, że zespół „ma na Soundtracku sporo do zaoferowania. Kto wie, czy nie najwięcej w swojej dotychczasowej karierze”.
Jacek Świąder za pozytywy płyty uznaje piosenki ustawione na „transowych, niemal hiphopowych rytmach”: Jestem psem, Już jutro czy 4 piosenki, które pozwalają wyobrazić sobie Lao Che jako „polskie The Roots”. Natomiast „próby gitarowe” recenzent uznaje za „dość męczące”. Docenia świeżość albumu i „kopnięte” teksty Spiętego, który „zderza słowa, zdania i buduje z nich niepokojące, pulsujące gorączką światy”. Podsumowując, zestawia Soundtrack z poprzednimi albumami: „To płyta lepsza od poprzedniej, ale kolejna w cyklu «jesteśmy na rozdrożu». Na prawdziwe «łał» muszę jeszcze poczekać. Na skreślenie Lao Che też jeszcze za wcześnie”.
Przypisy
Kategoria:Albumy Lao Che Kategoria:Albumy muzyczne wydane w roku 2012